Przytulisko w Krobi

Cześć!

Nie miałam pojęcia o czym zrobić notkę, więc postanowiłam napisać o czworonogach z Krobskiego przytuliska. Jestem tam wolontariuszką. Na razie nie chodzę do schroniska, bo mam tam dosyć daleko, a jest zimno, ale na wiosnę znów zacznę chodzić.
Dobrze, no to zaczynamy.  
Dziękuję za udostępnienie zdjęć przez jednego z wolontariuszy. 

To Tina. W przytulisku przebywa od początku jego istnienia. Jest starszą suczką, ale mimo tego ma mnóstwo energii. Jest bardzo kontaktowa, uwielbia wolontariuszy i przywiązuje się do ludzi. Czasem siada na spacerze i spogląda zrezygnowana na człowieka. Nasza owieczka naprawdę zasługuje na dom, w którym spędzi jesień swojego życia. Zgadza się z innymi zwierzętami, nie wykazuje minimalnej agresji. Jej sierść wymaga pielęgnacji, ale Tina jest bardzo grzeczna i daje się czesać.
To Megi. To młoda sunia, którą na widok wolontariuszy rozpiera energia. Kocha spacery i pieszczoty. Nadaje się dla osoby energicznej, która zapewni jej odpowiednia dawkę ruchu. Z wyglądu przypomina trochę terierka, trochę gryfonika. Jest urocza i ma wielki apetyt. Z pewnością w nowym domu nie sprawiałaby żadnych problemów. Ma piękne, duże oczy, które mówią wszystko...
To Pika. Jest starszawą sunią, która wcześniej przebywała pod opieką starszej pani. Suczka lubi spacery i pieszczoty. Zgadza się z innymi zwierzętami i na pewno byłaby wspaniałą przyjaciółką dla swojego opiekuna. Uwielbia siedzieć na kolanach wolontariuszy.
To Łatek. Piesek, który po śmierci swojego właściciela chodził "własnymi" drogami. Mimo to polubił codzienne spacery i pieszczoty. Ma urocze, trój-barwne umaszczenie. Jest łagodnym i młodym psiakiem, który na pewno zostanie ze swoim właścicielem jeszcze długie lata...
To Timon. Psiak ma mnóstwo energii, dlatego zdecydowanie nadaje się dla osoby aktywnej. Z wyglądu przypomina jagdterriera, gdyby nie lekko zakręcony ogonek. Lubisz biegać i szukasz kompana do codziennych spacerów? Timon jest psem dla Ciebie! To przyjazny, młody czworonóg, który czeka w przytulisku.
To Benek. Psiak razem ze swoją koleżanką Nelly (niedawno znalazła dom) próbował upolować kury u... księdza. Niestety psiak przebywa już w przytulisku stosunkowo długo, a wciąż nie odzyskał wiary w człowieka. Boi się ludzi, choć już robi się śmielszy. Może właśnie u Ciebie pokocha człowieka i otrzyma drugą szansę?
To Bercik. Jest kochanym szczeniaczkiem. Ma dużo energii i wszędzie go wiele. Lubi pieszczoty i spacery. Naprawdę przykro jest patrzeć, gdy maluch gaśnie w kojcu... W nowym domu z pewnością nie sprawiałby najmniejszych problemów, a przed sobą ma jeszcze mnóstwo życia. Może wykorzysta je razem z Tobą?
To Bolo. Jest bratem Bercika. Rodzeństwo ma trochę inny charakter, ale oba szczeniaki są tak samo pogodne i radosne. Wyrosną na duże lub średnie psy. Bolo jest spokojniejszy od brata, ale też lubi pieszczoty, spacery czy zabawy. Mam nadzieję, że maluchy szybko znajdą nowe domy...
To Leoś. Jest młodym psem w typie leonbergra. Jest wielkim (dosłownie!) pieszczochem i ma wilczy apetyt. Uwielbia być w centrum uwagi i zainteresowania wolontariuszy, kocha dostawać smakołyki. Akceptuje inne zwierzęta, na spacerach nie sprawia najmniejszych problemów. Jest bardzo łagodny i przyjazny. Czeka w przytulisku na dobry i odpowiedzialny dom.
To Alvin. Jest starszym pieskiem. Prawdopodobnie swoje dotychczasowe życie spędził na łańcuchu... Mimo złej przeszłości, która go spotkała, jest teraz bardzo kontaktowym i łagodnym psiakiem, który na widok wolontariuszy bardzo się cieszy.
 To Bonzo. Jest uroczym pieskiem, stosunkowo młodym. Kocha spacery, pieszczoty i czas spędzony z wolontariuszami. Bardzo przywiązuje się do ludzi i najchętniej przebywałby z nimi przez cały czas. Zgadza się z innymi zwierzętami, jest łagodny i przyjazny.

Teraz dam zdjęcia owczarków niemieckich, które niedawno trafiły do przytuliska. Nie widziałam ich jeszcze na żywo, więc nie mogę za dużo napisać:
Aza -mama i jej dwa 10-miesięczne maluchy:
Majka
Rico

W schronisku przebywa jeszcze jeden szczeniaczek podobny do Bolo i Bercika, niestety nie widziałam go na żywo i nie mam jego zdjęcia.

Cóż, to tyle.

Aha i mam PSa dla Bland Pet: o tym co stało się Tarze pisze w tej notce: KLIK

Do napisania!

Zwierzęta mojej rodziny

Cześć!

Dawno nie pisałam, ale za bardzo nie miałam o czym i w dodatku ostatnio mam mało czasu. Teraz jednak postaram pisać się częściej. Matko, do 16:00 w piątek siedzieć w szkole... Oni chcą nas chyba zamęczyć.
Mniejsza o to, dzisiaj o psiakach i innych czworonogach mojej rodziny. Aha i mam wiadomość. Moje dorosłe patyczaki już poumierały ze starości (dwa w grudniu, trzy w styczniu), ale nie zostawiły mnie samej. Mam po nich liczne potomstwo, liczące ponad 20 patyczaków. Dla trójki znalazłam już dom, a zresztą nie wiem co zrobię. Mało osób jest chętnych na patyczaki, a ja chcę znaleźć im dobre domy, w których dożyją tych ośmiu-dziewięciu miesięcy, czyli sędziwego wieku u patyczaków. Średnio żyją rok, a wtedy są już bardzo stare.
Aha i dam zdjęcie Tary z opatrunkiem na łapce. Jest trochę niewyraźne i trzeba się przypatrzeć, aby zobaczyć opatrunek, ale to dlatego, że przypomniałam sobie o zdjęciu przed wizytą u weterynarza, czyli było robione na szybkiego, było już ciemno, bandaż był czerwony i mieszał się z futerkiem suni, a w dodatku Tara chyba czuła, że zaraz pojedziemy do weterynarza i nie chciała spokojnie pozować.

Mam nadzieję, że widać łapkę. Najpierw Tara miała czerwony bandaż, przy następnej wizycie czarny, a potem znowu czerwony. Myśleliśmy, że go sobie zdejmie jeszcze po pierwszym założeniu opatrunku, ale jej chyba sprawiało ulgę to, że bolącą nogą nie musi dotykać ziemi, bo nic z nim nie robiła. Nawet pani weterynarz była pod wrażeniem, bo rzadko, który pies tak długo wytrzymuje.

Dobrze, no to teraz o zwierzakach mojej rodziny, a... nazbierało się ich trochę :) 





Na pierwszy ogień idzie Fiona, czyli sunia beagle należąca do mojej cioci, kuzynki i wuja. Fiona ma nadwagę. Była raz przypadkowo mamą, dlatego zaraz po odchowaniu szczeniąt została wysterylizowana. Od tego czasu problemy z wagą się zaczęły. Suczka przeszła też poważne choroby, była kilkakrotnie operowana. Teraz na szczęście doszła do siebie i wszystko jest dobrze. To wielki głodomór, zrobi wszystko dla ciasteczka znajdującego się na stole, a w jej misce wiecznie leżą niedogryzione skrawki jedzenia. Fiona jest trochę bojaźliwa. Gdy zobaczyła nas w bramie podkuliła ogon, zwinęła uszy do siebie i patrzyła swoimi pięknymi oczami z obawą, "co ci obcy chcą mi zrobić?". Jednak gdy już się do nas trochę bardziej przyzwyczaiła, to dawała robić ze sobą wszystko. Zaraz dam trochę więcej zdjęć Fiony, a przyznaję, mam ich mnóstwo. Posiadam jakąś manię robienia zdjęć zwierzętom. Nie przepadam za robieniem zdjęć ludzi, wolę fotografować zwierzęta, dlatego mój komputer wprost od takich pęka.


To tyle o tej uroczej, młodej suni. Teraz coś o innym psiaku.
To Luna, roczna sunia. Należy do mojej cioci, kuzynka i wuja. Luna została przywieziona do domu przez kuzyna, podobno miała być rasy husky. Teraz, gdy jest już duża jednak odkryłyśmy w niej razem z ciocią i moją mamą więcej z alaskan malamuta, niż husky. Ma zakręcony ogon, jej pysk bardziej przypomina alaskana. Tylko ma inną budowę, nie jest taka masywna. Dzięki tej rasie otrzymała nowy pseudonim używany przez jej domowników: "Mamut". Luna ma mnóstwo energii, a na spacerach w polu skacze identycznie do sarny. Muszę kiedyś wciąć na spacer z nią aparat i porobić zdjęcia... Luna w dzień mieszka w kojcu na dworze, a gdy jej właściciele wracają z pracy jest brana do domu, w którym uwielbia przebywać. Gdy byłam u cioci, to próbowałam ćwiczyć z Luną agility. Bardzo jej się to spodobało i teraz za każdym razem gdy ją odwiedzam to robimy. Troszkę więcej zdjęć suni:

Dobrze, a teraz o kolejnym psiaku.
To Perełka. Sunia mieszka na wsi, u mojego kuzyna, kuzynek, cioci i wuja. Trochę przypomina yorkshire terriera. Jest trochę bojaźliwa, ale lubi też sobie poszczekać na obcych. Uwielbia pieszczoty, chyba jak każdy pies. Perełka jest stosunkowo młodą sunią, mieszka na dworze. Na zdjęciu odpoczywa na ławce. Często zwija się w kuleczkę i śpi. Więcej zdjęć Perełki nie mam.
Na zdjęciu widzimy Korę -sunie w typie owczarka niemieckiego, mieszkającą w tym samym gospodarstwie co Perełka. Kora została kupiona po śmierci psa w typie bernardyna i wyżła, które kiedyś tam mieszkały, ale odeszły ze starości w podobnym czasie. Gdy sunia przebywa w kojcu szczeka i warczy na wszystko ci się rusza, ale jak się ją już wypuści jest łagodna niczym baranek. Kora ma ok. 2 lata. W tle widzimy Kazia -psiaka o którym za chwilę napiszę. Kilka zdjęć Kory:
 
Kolejny psiak:
To właśnie Kaziu. Kaziu jest już wiekowym psiakiem. Ma chorobę skórną. Podobnie jak Kora, w kojcu szczeka i nie daje się dotknąć, ale tak naprawdę to wielki pieszczoch. Nie wiem, czy ten ogon ma już tak od urodzenia, ale wygląda na to, że miał wypadek. Nie znam tego psiaka zbyt dobrze, więc nie mogę napisać za dużo. Jeszcze kilka zdjęć:
Kolejny piesek mieszkający w tym samym miejscu co Perełka, Kora i Kaziu:
To Sara. Sara to sunia w typie cocker-spaniela. Ma już prawdopodobnie ponad 10 lat. Została przywieziona do mojej rodziny, ponieważ oni kiedyś (już dość dawno temu) mieli psa tej rasy i ludzie, którzy znaleźli Sarę myśleli, że to ona. Okazało się, że nie, ale mimo to sunia została w gospodarstwie. Jest łagodna i przyjazna, choć nie ukrywa, że starość daje jej się we znaki. Sara stała się ulubienicą mojej 7-letniej kuzynki. Jest wspaniała i miejmy nadzieję, że te ostatnie lata miną jej w spokoju.

I kolejne zwierzaki:

To Rufus, psiak w typie jamnika zabrany ze schroniska jako szczeniak. Teraz ma ponad 10 lat. Należy do mojej cioci, kuzynki, kuzynów i wuja. Gdy kogoś widzi macha ogonem i szczeka z radości. Uwielbia pieszczoty i nie jest specjalnie wymagający jeśli chodzi o jedzenie. Zje wszystko co dostanie, a nawet co... podpełza pod jego pyszczek. Tak właśnie życie straciło kilka jeży, które były niemądre i weszły pod samą psią budę. Rufus był na spacerze z Astrą. Mimo, że mieszka godzinę drogi od nas to kiedyś wzięliśmy tam Astrę i byliśmy na długim spacerze. Obu pieskom się to chyba podobało.
 Kolejny futrzak:
To Zora, sunia w typie pinczera miniaturowego. Należy do mojej kuzynki, która mieszka w Szwecji. Zawsze marzyła o psie, ale dostała go dopiero niecałe dwa lata temu, ponieważ dopiero wtedy jej rodzice uznali, że jest na tyle odpowiedzialna, aby posiadać psa. W dodatku oni często (co najmniej dwa razy w roku) jeżdżą do Polski, a psu trzeba wyrobić paszport, wynająć odpowiednią kabinę na statku itp. Byłam w te wakacje w Szwecji i nie mając co robić pstrykałam Zorze zdjęcia, tak więc mam ich nie mało. Zora to domowa pupilka. Ma dwa posłania, własną poduszkę na tapczanie, śpi z moją kuzynką w łóżku, a w dodatku przy śniadaniu siada na krześle. Czasem trochę za bardzo próbuje zachowywać się jak człowiek, bo nawet potrafi obrazić się na swoich właścicieli. Uwielbia podróżować. Ma mnóstwo zabawek. Spokoju jej nie daje piłka mojego kuzyna. Gdy piłka turla się po ziemi, Zora ją atakuje i próbuje zagryźć, ale niestety jest za duża dla jej drobnego pyszczka. "Trochę" więcej zdjęć Zory:
 Mogłabym o Zorze napisać o wiele więcej, ale jeszcze mam kilka zwierzaków do opisania :)
To kot mojej cioci -tej samej co ma Lunę. Przybłąkał się do niej, ona zaczęła go dokarmiać i tak już został na stałe. Zresztą nie tylko tą kotkę dokarmia ciocia, zawsze zostawia pod swoim domem resztki z obiadu i ma tam już wiele klientów. Luna z pokazaną powyżej kotką uwielbiają obserwować się przez drzwi, ale Luna nigdy nie miała styczności być z kotką sam na sam, więc nie wiadomo jak by zareagowała. Pewnie nie zwróciłaby na kota uwagi, a ten by zwiał. Ciocia kiedyś próbowała zabrać kotka do domu, ale on zrobił jej tam małe przemeblowanie, więc w efekcie uznano, że lepiej będzie gdy zostanie na dworze.

Kolejny psiak:
To Reksio, psiak tej kuzynki z którą uratowałyśmy kota, o którym mowa kilka notek temu. Reksio jest trochę nieufny, ale łatwo go przekupić chociażby smakołykami. Ma ok. 6 lat i znam go od szczeniaka. To kochany i łagodny psiak, akceptuje inne zwierzęta. Czasem potrafi schować się pod stołem i siedzieć tam tak cicho, że nikt o tym nie wie. Nie raz już tam kogoś przestraszył.

Cóż, to tyle. Jest jeszcze trochę zwierzaków w mojej rodzinie, ale muszę porobić im zdjęcia i wtedy napiszę.

Uff, chyba z trzy godziny pisałam tą notkę. Niedługo napiszę znowu.

Do napisania!