O tym, że pies to nie zabawka, ale żywe stworzenie

Cześć!

Dzisiaj o tym, że pies to nie zabawka, ale żywe stworzenie -czyli w przetłumaczeniu na nasz język, o ludzkiej brutalności.
Niestety, coraz częściej spotykam się z przypadkami zaniedbywania zwierząt i to nie w telewizji czy na ekranie, ale w prawdziwym życiu. Pamiętam, że jak byłam młodsza, to przejeżdżaliśmy z rodzicami przez jakąś wieś. Było tam mnóstwo wychudzonych psów na metrowych łańcuchach... Pytam mamy "Dlaczego one tak wyglądają?". Mama odparła, że właśnie tak są traktowane psy na wsiach.
A ja się pytam, dlaczego? Dlaczego psy na wsi mają być inaczej traktowane? Nie proszę już, żeby jadły z marmurkowej miski i spały na jedwabistych łożach, bez przesady, ale żeby miały porządną budę, taką bez dziur i dostęp do wody! Zaniedbywanie psów na wsiach nie tyczy się wszystkich ludzi, oprócz tych złych przypadków, znam też takie dobre, gdzie psy są zadbane i szczęśliwe. Są jeszcze na świecie ludzie, którzy kochają zwierzęta i to jest chyba ostatnią nadzieją naszych czworonożnych przyjaciół.
To właśnie ta suczka...
Jednym z przykładu psa, który mną wstrząsnął była sunia w pewnym gospodarstwie. Nazwa wsi, nazwisko właścicieli, a nawet imię suczki -te wiadomości nie są nikomu potrzebne. Suczka była w ciąży, mieszkała na niespełna dwumetrowym łańcuchu w maleńkiej budzie.W ciąży! Nie takiej kilkutygodniowej, ale w takiej, że w każdej chwili mogła urodzić! Co zdziwiło mnie najbardziej, to to, że reszta zwierząt z gospodarstwa miała dobre warunki, była zadbana. Dlaczego więc ta sunia była wyjątkiem? Bo to... pies? Nie wiem, nie zrozumiem tego jak ludzie potrafią traktować zwierzęta. Właściciele tej suni byli bardzo sympatyczni, nie wiem jakie emocje nimi kierowały przy opiece nad suczką.
Wiele podobnych przypadków zdarza się nawet w moim mieście, ale zazwyczaj właściciele zwierząt nie chcą przyjąć żadnych argumentów, bo przecież "pies to tylko pies". "Ma budę, żarcie dostaje codziennie i woda obok niego stoi" -tak mówią. A ja bym powiedziała: "Ma drewnianą skrzynkę z dziurami, dostaje codziennie zepsute resztki i ma miskę z brudną od ptasich odchodów wodą".
Astra była pewnie ofiarą pseudo-hodowli.
Kolejną rzeczą są pseudo-hodowle, ale w tym przypadku usprawiedliwienia dla właściciela nawet nie szukam. W ogóle nie potrafiłabym znaleźć usprawiedliwienia dla kogoś, kto zaniedbuje zwierzęta i robi z nimi co chce. Psy w pseudo-hodowli są masowo rozmnażane wyłącznie dla pieniędzy, nie mają rodowodu, często są trzymane w makabrycznych warunkach i karmione raz na jakiś czas. A gdy taki pies już na siebie nie zarabia, bo jest stary lub chory -zostaje uśpiony, porzucony lub katowany... Ludzie są zdolni do wszelkich czynów. Najlepszą opcją dla takiego psa jest porzucenie, bo wtedy ma szanse na znalezienie domu. Co nie znaczy, że popieram porzucanie zwierząt! Broń Boże! W życiu bym czegoś takiego nie powiedziała. Astra prawdopodobnie też została ofiarą pseudo-hodowli. Dlaczego? Była strasznie zaniedbana, ledwo umiała chodzić (efekty trzymania psa w kojcu 1x2m) i na każdy gwałtowny ruch podkulała ogon i piszczała, co sądzi o tym, że była bita. Miała pewnie szczeniaki przy każdej cieczce... W ostatnim czasie bardzo dużo psów zostało porzuconych, bo 1 stycznia 2012 roku wszedł przepis, że nie można rozmnażać zwierząt nierodowodowych. Sprzedanie malucha bez rodowodu za pieniądze jest niemożliwe, a nawet jeśli, to nielegalne i wiąże się z jako takim ryzykiem. To samo tyczy się kryć. No to po co komuś pies, który sam na siebie nie zarabia? Za którego szczeniaka nie dostanie się nawet złamanego grosza? Schroniska się przepełniają, po ulicach biegają skołtunione kulki nieszczęścia, ale tacy ludzie mają to w nosie. Dla nich liczy się wyłącznie kasa. Psy z pseudo często nie mają nawet swojego imienia, a ludzki dotyk to dla nich pojęcie nieznane. Ja to sobie czegoś takiego nie wyobrażam. Jak można kupić psa, a potem bawić się nim, jakby to była zabawka? Jak można bić, głodzić i zaniedbywać zwierze? Czy one wymagają aż tak dużo? Trudno zrobić dla psa chociażby prowizoryczną budę, kupić karmę i nalać wody do miski? Kupując psa musimy godzić się z kosztami, jakie wydamy na czworonoga. Psia buda nie musi być wspaniała, nie musi mieć prze pięknego koloru, ani być zrobiona do perfekcji. W naszym przytulisku wpadli na pomysł, aby psią budę zrobić ze starego biurka - pozbijać trochę desek i jest piękna buda! Nie wierzę, że człowiek nie znajdzie czasu, aby poświęcić pół dnia na zrobienia budy. Ludzie mają czas na siedzenie przed komputerem, oglądaniem telewizora i ogólnie na wszelkie formy rozrywki, ale wyjść na chwilę i dać jedzenia psu to już ciężko?
Słyszałam nawet o przypadku, gdy suczka shih-tzu przy pierwszej cieczce została pokryta. Miała kilka miesięcy. Szczeniak, który rodzi szczeniaki. Tylko jedno szczenię z całego miotu przeżyło. Taka suczka to jest jeszcze psie dziecko! Od kiedy dzieci rodzą dzieci? Suczka bez rodowodu, bez uprawnień hodowlanych... A właściciele? Oni po prostu chcieli mieć "malutkie szczeniaczki" i tyle. Właściwie mieli szczeniaka, bo ta suczka to był jeszcze szczeniak. I przez co to wszystko? Przez ludzką głupotę.
Pewnego razu w Boże Ciało byłam z rodzicami na procesji na rynku. Miałam wtedy 8-9 lat. Blisko nas kręcił się jakiś kundelek, prawdopodobnie był bezpański. Był wychudzony i brudny od błota. Podchodził do wszystkich i ich obwąchiwał. Nawet chciałam go pogłaskać, ale on wtedy podkulił ogon i uciekł. Podszedł do jakiegoś pana i go obwąchał. Nie warczał, nie szczekał, nie był dla tego człowieka żadnym zagrożeniem. A mężczyzna co? Uderzył psa w głowę metalową końcówką parasola. Psiak zaskomlał przeraźliwie, jeszcze mocniej podkulił ogon i uciekł. Pamiętam, że się wtedy popłakałam. Ten pies nic mu nie robił, więc jaki był powód  tego, że ten mężczyzna go uderzył? Gdybym mogła, to zrobiłabym temu facetowi to samo. Niech wie jak to jest! Ludzie bez powodu wyżywają się na zwierzętach, jakby zwierzęta były zabawkami! Zwierzęta to żywe stworzenia, które czują i mają uczucia!

Dobrze, to tyle. Haha, wiem trochę się rozpisałam xD

Do napisania!

Złote zasady psiego domu

Cześć!

Dzisiaj u mnie w domu trwają ostatnie przygotowania do Wielkanocy. Rodzice sprzątają, a ja wszędzie jeszcze rozkładam ozdoby (m. in. wieszam kolorowe jajka) i maluję pisanki. Przy okazji muszę trochę ogarnąć swój pokój :)
Dobrze, bez dalszych wstępów przejdźmy do tytułu notki.

W moim domu panują tzw. Złote zasady psiego domu. Zasad jest kilka, a ten kto ich nie przestrzega... kończy źle. Głównie to się tyczy pańci, czyli mnie, bo to psy ustanawiają te zasady, a my musimy ich przestrzegać :)

1.  Psy mają pierwszeństwo 
Gdy pańcia otwiera drzwi, to kto pierwszy nimi wchodzi? Nie, nie pańcia. To psy mają pierwszeństwo, dlatego zanim wejdzie się do domu, trzeba najpierw je przepuścić. A jeśli nie? To i tak się wepchną. Na to nie ma mocnych.


2. Do stołu podano
Nachodzi czas kolacji, a pańcia staje przed drzwiami. W jednej ręce trzyma konewkę z wodą; w drugiej dwie miseczki z jedzeniem. Cóż, psy rąk nie mają, więc i drzwi otworzyć nie mogą. Tak więc pańcia kładzie na ziemi konewkę, otwiera drzwi, przepuszcza dwa urwisy na ogórek, chwyta z powrotem konewkę, wychodzi, znów kładzie konewkę na ziemi i zamyka drzwi.  Tak to mniej więcej wygląda. Potem gdy już pańcia z psiakami poszła na podwórze, to idzie pod zadaszenie. Najpierw kładzie na ziemi mniejszą miseczkę Tropka, a potem Tary. Naprawdę, to wygląda jakby pańcia była kelnerką. Na końcu leje wody do osobnej miski i tak wygląda jedna z faz karmienia, ale o tym już kiedyś było.

3. My mamy zabawkę, pańcia nie
Jedna z bardzo ważnych zasad brzmi właśnie tak. Jest ona praktykowana w naszym domu chyba od zawsze. Pańcia nie może dostać psiej zabawki. Nawet jeśli psy uwielbiają, jak im pańcia rzuca, to i tak nie dadzą. Taka jest wola psia i tak musi być. Tak więc pańcia goni psy wokół ogródka, żeby odebrać zabawkę, a czworonogi to uwielbiają.


4. Coś za coś
Gdy już tak pańcia biega za psami, żeby odebrać im zabawkę, to te machają ogonami i śmieją się: "Coś za coś pańciu, nie ma tak dobrze!". Tak więc najprostszym i najskuteczniejszym sposobem na odebranie psiej zabawki jest przekupienie Tropka i Tary smakołykami. Co jak co, ale jednak za psie chrupki to się zrobi wszystko. Przynajmniej Tropek tak sądzi.

 To chyba tyle, jak sobie jeszcze jakąś "złotą zasadę" przypomnę, to napiszę ;D

Do napisania!

Tak Wielkanocnie ;D

Cześć!

Dzisiaj tak Wielkanocnie ;D I co, porządki domowe zrobione? Koszyczek uszykowany? Ja nie szykowałam koszyczka, ale tradycyjnie znalazłam go rano w kuchni xD Były w nim czekoladowe jajka, czekoladowy króliczek, taka śliczna, fioletowa bluza i bransoletka! Szukałam takie bransoletki wiele razy, ale nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Może niedługo dam zdjęcia ;3 Dzisiaj od rana układałam mnóstwo ozdóbek wielkanocnych -drewnianego króliczka z głową na sprężynce, cukrowego baranka i króliczka, wełnianą kurę i mnóstwo kurek i kurczaczków... ;P Do tego doszło kilka innych figurek (m.in. fioletowy królik, dwa króliki z modeliny i jeden kurczaczek z modeliny), ozdoby z papieru kolorowego itd. Trochę się tego nazbierało :)

Gumowa kość, którą Tropek dostał na urodziny już nie piszczy... Tara w dwa dni ją wykończyła. Znaczy piszczy, ale wydaje takie dziwne odgłosy, jakby to był ptak, czy coś takiego... Mama kilka razy wychodziła na dwór i sprawdzała, czy to nie dzikie gęsi xD Cóż, ale Tarcia jest zadowolona. Tropkowi spodobały się za to bardziej prezenty do jedzenia ;D Dzisiaj kupiłam psiakom mokrą karmę i pasztet dla psów. Pasztet dzisiaj dostały, a mokrą karmę otworzę jutro. Jadły tak, że aż im się uszy trzęsły ;D Tropek pół godziny przed jedzeniem kręcił się wokół mnie i skakał na stół, w poszukiwaniu tak "cudownie" pachnącego pasztetu. A jak się na niego rzuciły, to siłą bym ich nie oderwała ;p

Jak ja bym chciała wreszcie wiosnę! Taką prawdziwą, a nie kalendarzową. Chciałabym wreszcie iść do schroniska, bo ostatnio byłam tam 23 grudnia, zanieść prezent dla psiaków. Mieszkam dosyć daleko od schroniska, bo prawie na drugim końcu miasta, a jak jest tak zimno to i tak mnie mama nie puści :(
Zimo wynocha!!!!!!!!!!!
Hahaha mam te zdjęcia wpisane w komputerze jako "Tara i Tropek -pierwsze dni wiosny" :D Gdzie tu wiosna, ja się pytam?!?
 
Dobra, nie ma co się użalać, miejmy nadzieję, że ciepłe lato nam to wszystko wynagrodzi -.-
To może teraz coś bardziej Wielkanocnego?
Mam nadzieję, że widać uszy króliczka :* Na zdjęciu Luna, pies mojej cioci. Fotografia jest słabej jakości, bo robiona komórką :// Zrobiłam to zdjęcie na sylwestra :)))) Chciałabym tak zrobić moim psom, ale Tara sobie nie da, a jak założę Tropkowi, to Tara mu zdejmie xD Chyba, że... zabiorę Tropka do pokoju i spróbuję zrobić mu zdjęcie, żeby Tara nie widziała. Zobaczymy czy się uda ;D
Ok, a teraz taki "prawdziwy" króliczek, zobaczymy czy podobny do tego wyżej ;P
I co? Widać jakąś podobiznę? xD
Jeszcze kilka zdjęć mojej Liluni:






Dobrze, to tyle. Nie wiem czy w Wielkanoc uda mi się napisać, bo zawsze jeździmy wtedy do rodziny, a potem przyjeżdża do nas ciocia z kuzynką i jest zazwyczaj jedną noc.

Do napisania!

Jeden pies, kilka ras -czyli rozwiązujemy zagadkę

Cześć!

Więc tak. Na początku kilka nowinek.
Gumowa kość, którą Tropek miał dostać na urodziny jest już wypróbowana... przez Tarę :) Dałam ją Tropkowi, a potem na chwileczkę musiałam gdzieś iść, a gdy wróciłam -zabawka była w pysku Tary. Musiałam jej ją odebrać na noc, bo jutro zabawka pewnie by już nie piszczała... Obiecałam Tarze, że na urodziny też dostanie jakąś zabawkę, ale ona nic! ;D
Druga wiadomość jest taka,,, że zaraz się dowiecie xD W jednej z pierwszych notek napisałam, że nie wiem kiedy Tara się urodziła, ale wiem, że w maju, dlatego przyjęłam 16 maj. Po prostu mnie zamurowało, gdy przeglądając książeczkę Tary pisało tam, że urodziła się... 16 maja 2007 roku. A ja tylko tak strzelałam! Ona mogła urodzić się każdego dnia, 1 maja, 2 maja, a nawet 30 maja, ale ja trafiłam akurat na 16! I nie żartuję, żeby nie było. Sama na widok tej liczby o mało co nie zemdlałam...
Aha i miałam porównać zdjęcie Maksia i Tary. Please:
 Mogłabym przyciąć zdjęcie Tary i wtedy byłaby większa podobizna, ale nie chcę psuć zdjęcia, bo bez tego tła starci "to coś" ;D Psy inne i otoczenie inne, ale coś w tych zdjęciach jest podobnego, nie?

Ok, przechodzimy do tematu notki: "Jeden pies, kilka ras -czyli rozwiązujemy zagadkę". Jaką zagadkę? Rzecz jasna psią! Na tą notkę natchnęło mnie czytanie Przyjaciela Psa. Czytając opis owczarka szetlandzkiego wydawało mi się, że czytam opis Tropka... Tak więc dzisiaj będziemy rozszyfrowywać z czym pomieszany może być mój pies!  Najpierw kilka zdjęć mojego pupila:







Mam nadzieję, że na tych zdjęciach widać sylwetkę i cechy budowy mojego psa. Teraz trochę o charakterze.
  • Tropek jest żywiołowym psiakiem, mimo swojego wieku. Potrafi biegać za piłką godzinami i nie jest zmęczony ;D 
  • Akceptuje i zgadza się z innymi zwierzakami.
  • Jest do nas bardzo przywiązany. 
  • Nie przepada za obcymi.
  • To wielki głodomór xD 
  • Jest wytrzymałym psiakiem i nigdy nie przeszedł żadnej choroby.
  • Jest pojętny i szybko się uczy. Za smakołyki zrobi wszystko :3
  • Uwielbia zabawę.
  • Jest trochę szczekliwy. 
Źródło zdjęcia: klub.pies.pl
No, to chyba wszystko.  Więc przejdźmy do... rozwiązywania zagadki.

Pierwszą rasą, którą przypomina Tropek, nie tyle z wyglądu, co z charakteru jest owczarek szetlandzki.
Źródło zdjęcia: pl.wikipedia.org
Co je łączy: przede wszystkim charakter. Owczarki szetlandzkie też są żywiołowe, lubią ruch i zabawy. Nie przepadają za obcymi i są bardzo oddane właścicielom. Chętnie się uczą i lubią psie sporty. Są towarzyskie.
Co je dzieli: wygląd. Tropek ma krótszą sierść i jest niższy. Ma krótszą kufę i mniej widoczny stop. Jest cały czarny, a u sheltie jednolite umaszczenie nie powinno występować, zwłaszcza czarne. Tropek ma też inne uszy, jedynie gdy nasłuchuje podnosi je w taki sposób jak sheltie. Ma podniesiony ogon.

Źródło zdjęcia: pieski.net
Kolejną rasą przypominającą Tropka jest szpic miniaturowy.
Źródło zdjęcia: mojpjesinne.blog.onet.pl
Co je łączy: trochę wygląd, trochę charakter. Z wyglądu są podobne budową, choć nie całkiem (ale o tym za chwilę). Mają podobny wyraz pyszczka. Pomeraniany też bywają szczekliwe i ma dużo energii.
Co je dzieli: trochę wygląd, trochę charakter. Tak jak w tamtym punkcie -trochę po trochu :) Jeżeli chodzi o wygląd, to szpice są z pewnością delikatniejsze. Mają inny kształt kufy, bardziej "wklęsły", a do tego ich sierść jest bardziej puszysta. Do maści nie wnikam, bo pomeraniany występują prawie w każdej odmianie kolorystycznej (oprócz łaciatego), łącznie z czarnym. Szpice mają zazwyczaj zakręcone ogony. Nad szpicami często nie można zapanować, a mój Tropek jest usłuchany :)
Źródło zdjęcia: marmag.blog.onet.pl

Następna rasa (choć może kogoś to zdziwić) to jamnik długowłosy.
Źródło zdjęcia: rudy.mif.pg.gda.pl













Co je łączy:
jamniki bardzo przywiązują się do  właściciela. Z wyglądu z lekka Tropka przypominają, choć nie tak bardzo. Tropek jest lekko długi, ale bez przesady :) Mają podobny rodzaj szaty. Cóż, więcej podobizn chyba nie znajdę :)
Co je dzieli: jamniki są bardzo wrażliwe, a Tropek to wytrzymały piesek. Są nieusłuchane i trudno się je szkoli. Mają zdecydowanie dłuższą kufę niż Tropek i inne uszy. Nie chodzą z podniesionym ogonem.

Tropek przypomina również... pinczera małpiego :)
Źródło zdjęcia: zdjęcia.biz.pl
Źródło zdjęcia: dogopedia.pl

Co je łączy: z wyglądu Tropek i pinczer małpi są dosyć podobni, mają podobne uszy, a nawet kształt kufy (Tropuś ma trochę dłuższą) i są podobnej budowy. Ich wyraz oczu jest bardzo podobny, mają to samo umaszczenie, gdyż pinczer małpi występuje wyłącznie w czarnej odmianie (według wzorca FCI). Pinczery są nieufne wobec obcych i pojętne. Lubią i potrzebuję dużo ruchu.
Co je dzieli: Tropek ma trochę dłuższą sierść od pinczera -głównie na ogonie. Nie jest ona też taka szorstka, tylko bardziej gładka. Tropek jest troszeczkę dłuższy i nie ma tak "wypukłej" klatki piersiowej. Ma też niżej osadzony ogon.

Kolejna rasa, która jest podobna do Tropka to cairn terrier.
Źródło zdjęcia: dogbreedinsight.com

Źródło zdjęcia: en.wikipedia.org












Co je łączy: z wyglądu mają podobną budowę -wielkość i podniesiony ogon. Co do pyszczka to bym się spierała, ale o tym jeszcze nie teraz. Cairn terriery występują również z odmianie czarnej, więc akurat to zgadza się z Tropusiem :) Mają podobny kształt kufy i prawie identycznie zaznaczony stop. Rasa jest pojętna i przywiązuje się do właściciela.
Co je dzieli: z pewnością podniesione uszy i rodzaj sierści. Pozostałe różnice to kwestie charakteru. Cairn terrier musi być zapoznawany ze zwierzętami od szczenięcia, inaczej nie ma dużych szans, że je zaakceptuje. Nie jest hałaśliwy -w odróżnieniu od Tropka ;D

To tyle. I kolejny dowód na to, że kundelki są najlepsze -jeżeli nie możesz zdecydować się na rasę psa, weź kundelka ze schroniska. Będziesz miał mieszankę wielu ras! Trudno powiedzieć, czy rasy, które przedstawiłam u góry rzeczywiście mają z Tropkiem coś wspólnego. Może tak, może nie. Tego się już raczej nigdy nie dowiem.
Spodobało mi się to "zgadywanie" ras i może jeszcze kiedyś zrobię tak z jakimś innym pieSem, może z jakimś ze schroniska?

Dobrze, a teraz życzenia z okazji Wielkanocy:


Mówi zając do baranka – jaka piękna to pisanka.
Wtem z jajeczka wyszła kurka, nastroszyła swoje piórka.
Biega głośno, krzyczy, że wesołych świąt Wam życzy.


I wreszcie nie będzie szkoły. Huraaaaa! ;D 
Ok, to tyle. Do napisania!

Sesja zdjęciowa Tary, Tropka i... Maksia ;P

Cześć!

Dzisiaj byłam u koleżanki. Z przodu uprzedzam -dzisiaj przygotujcie się na dużoooo zdjęć, bo oprócz zdjęć moich milusińskich, dochodzą jeszcze zdjęcia psa mojej koleżanki -husky Maksia ♥ Wczoraj wieczorem, czytając kolejny numer PP, o owczarkach szetlandzkich, nagle do głowy wskoczył mi pomysł na notkę. Nie ma to jak dostać weny przed pierwszą w nocy, nie? Cóż, co to za pomysł, dowiecie się w następnej notce, która pojawi się za kilka dni, a może nawet jutro. I mimo wszystko, nie dotyczy on owczarków szetlandzkich :) Znaczy może trochę... ale nie tylko xD
Przed zdjęciami zwierzaków pozwolę sobie dać prezenty dla Tropcia na urodziny, kupione dzisiaj:
Ta paczuszka smakołyków jest dla obu psiaków, a zabawka, małe kosteczki i te... no nie wiem jak to nazwać, "mini kabanosy" dla Tropka z okazji urodzin :) Za godzinkę mu je dam :* Oczywiście Tara na pewno przypnie się do kości, ale co mam zrobić?
Dobrze, teraz te zdjęcia. Na początku zdjęcia moich zwierzaków. To moja ulubiona fotka:
Spokojnie, Tara tutaj nie szczeka, ani nie chce nikogo ugryźć :) Po prostu rzuciłam jej smakołyk, a ona chce go złapać :P Ostatnio często ustanawiam sobie takie "cele" gdy robię psiakom zdjęcia. Cele typu zdjęcie psa, który biegnie, zdjęcie na którym są oba psiaki czy też zdjęcie z otwartym pyszczkiem, jak to na górze. Niestety u Tropka nie udało mi się zrobić takiego zdjęcia, ale jak się zrobi cieplej, to znowu porobię czworonogom fotki i może coś wyjdzie ;3
Moja ślicznotka :*
Tropuś naprawdę wygląda młodo jak na te 10 lat, prawda?
 Tropuś i Lili :)
Dobrze, a teraz zdjęcia Maksia. Maksio ma 29 maja 9 lat, czyli jest o rok młodszy od Tropusia. Haha, a ja urodziłam się 19 maja xD
Więc... oto Maksio: 
 Tutaj wyje ;)
 Te zdjęcia wyszły ślicznie :* Zwłaszcza to drugie.
 Psiak i piłka w locie -idealne połączenie.
 Moje ulubione zdjęcie xD Wyszło po prostu świetnie! Trochę szkoda, że nie ma ostrości, ale doda się ostrość na komputerze i będzie good :3
 Pobawisz się?
 Tutaj Maksio je ;P
 Max, a w tle -buda.
 Mam podobne zdjęcie Tary :) Jak je znajdę, to w następnej notce przyrównam do siebie. Szkoda, że jest trochę rozmazane, ale nie ustawiłam odpowiedniego trybu i to dlatego :(
 Śliczne, prawda?
 Buda Maksia :)
No i ostatnie zdjęcie ;D

Ok, na dzisiaj to tyle, w następnej notce będzie więcej do czytania xD Podobały Wam się zdjęcia? Było ich w sumie 29, czyli nie tak dużo jak myślałam :3
Dzisiaj prawie nie mieliśmy lekcji, tylko plastykę (i sprawdzian :///), potem na j.polskim dyrektor opowiadał nam o kompetencjach, a na przyrodzie, j.angielskim i wf był kurs pierwszej pomocy. Było nawet fajnie ;) Tylko nie wiem po co ja brałam te wszystkie książki... :C

Ok, to... no wiecie xD Do napisania!