Moja fotografia zwierząt - tak było kiedyś, tak jest dziś

Hej ;D

Wiem, że ostatnio między notkami są dosyć duże przerwy, ale to przez mój komputer ;// Mam nadzieję, że niedługo sytuacja się polepszy : )))
Jestem przeziębiona, boli mnie ręka od szczepionki i jeszcze w dodatku za oknem taka pogoda, że szkoda gadać... No normalnie świetnie ;//
Nie idę według harmonogramu notek, przedstawionego w jednym z poprzednich postów, bo nie chce mi się robić tego w takiej kolejności ;]

Najpierw może wieści ze schroniska - Pika, starsza sunia, otrzymała od losu drugą szansę i trafiła do nowego domu. Z pewnością będzie tam wygłaskana za wszystkie czasy ;) Długo nie mogliśmy się z nią pożegnać, ale jednocześnie cieszyliśmy się, że w końcu znalazła "swoich" ludzi. Niedługo dam ostatnie zdjęcia Piki ;P
Pikunia nie była jedyna, do nowego domu trafił również Bobik, 10-miesięczny szczeniak, którego sesja zdjęciowa była w jednej z ostatnich notek. Z trójki maluchów (Bobik, Bolo, Bercik) został już tylko jeden... Może ktoś chciałby go przygarnąć? Ma w końcu przed sobą jeszcze tyle życia!
Sznaucerka Heca pojechała do fundacji ratującej sznaucery, do której wcześniej trafiła jedna z suni z naszego schroniska, Figa. Heca otrzymała nowe imię - Deli. Trafiła do domu tymczasowego i została pięknie ostrzyżona, przez co wygląda zupełnie jak inny pies!
Do schroniska trafił kolejny piesek, niestety jeszcze go nie widziałam na żywo, dlatego nie mogę o nim napisać za dużo : ))

Dobrze, a teraz przejdźmy do tematu notki. "Moja fotografia zwierząt - tak było kiedyś, tak jest dziś".
Uwierzcie, moje pierwsze zdjęcia przy teraźniejszych się chowają. Wtedy, że tak to ujmę "Klikałam bo klikałam, bo pies jest w obiektywie". Nie patrzyłam co robi, nie patrzyłam jakie ma tło, chciałam po prostu sfotografować psa i już! W tej chwili wszystko się zmieniło. Pierwszy raz robiłam zdjęcia zwierzętom gdy miałam 7 lat. To jedna z moich pierwszych fotek:
 Zima 2008 r.
Jak widać - na zdjęciu jest niepotrzebna część krzaczka i drabinki, a pies został sfotografowany z uciętym tyłem, przez co całe zdjęcie traci efekt. Gdyby na naszym ogródku jeszcze była ta drabinka, to położyłabym na niej coś smakowitego, żeby Tara się o nią oparła i cyknęłabym zdjęcie. Szkoda, że wtedy o tym nie pomyślałam...
 Wiosna-lato 2008 r.
To też jedno z moich pierwszych zdjęć. Nie wiem dlaczego, ale ta sesja wyszła w strasznie ostrych kolorach. To pewnie dlatego, że coś pokręciłam w ustawieniach aparatu... W tej chwili postarałabym się, aby na zdjęciu nie było tego słupa, na pierwszym planie i w oddali płotu. W dodatku próbowałabym uchwycić moment, gdy pies patrzy w obiektyw, albo chociaż ma inaczej przekręconą główkę...
2008 r.
Sama Lili wyszła tutaj bardzo ładnie, ale strasznie żałuję, że nie przybliżyłam obiektywu. Noga od kanapy, plecak, dywan - to wszystko jest niepotrzebne. Sam króliczek wyglądałby ładniej.
Lato 2009 r.
Gdybym teraz robiła to zdjęcie, po pierwsze, usunęłabym z obiektywu ten wąż ogrodowy, bo on psuje wszystko, a po drugie, podeszłabym do Tarci z góry, bo naprawdę trudno zrobić jej takie zdjęcie, a to była idealna okazja. Szkoda, że już przepadła... No i Tara wyglądała by o wiele ciekawiej, bo chyba nikogo nie interesuje sierść na jej brzuszku i rozmazana łapa...
Lato 2009 r.
Na pewno wyszłabym z tego cienia bardziej na słońce, bo zdjęcia na słońcu zawsze o wiele lepiej wychodzą. Dodatkowo ta linia "między cieniem, a słońcem" strasznie przeszkadza fotografii.. Przybliżyłabym też aparat do pieska.
Lato 2009 r.
To zdjęcie wyszłoby o wiele lepiej, gdyby nie jeden, maleńki szczegół... Lampa błyskowa! Powinna być wyłączona, a niestety, co widać po ciemnym świetle i 'iskierkach' w oczach Tropka, nie była. Lepiej by było, gdybym - tak jak poprzednio - przybliżyła obiektyw do modela.
Lato 2009 r.
To zdjęcie nie byłoby złe, bo wyszłoby bardzo ładnie, ale... gdyby Tropek był na środku fotografii, a tak przypomina tylko dodatek do reklamy drewnianej podłogi! xD

Tak moje zdjęcia wyglądały kilka lat temu. Coś się zmieniło? Oj tak i to bardzo dużo. W tej chwili patrzę w obiektyw, zanim cyknę zdjęcie, dobieram tło, ułożenie psa i już "nie klikam, bo klikam, bo w obiektywie jest pies" : DD Przykładowe zdjęcia:

 A to tylko zdjęcia Tary i Tropka - na komputerze mam jeszcze zdjęcia wielu psów rodziny, znajomych, mam psiaki ze schroniska, z wystawy... Oj, długo by opowiadać... Jak widać, zdjęcia robione w tym roku, a kilka lat temu, bardzo się od siebie różnią. Nie są jeszcze perfekcyjne i wiele z nich trzeba dopracować, ale przecież nie jestem z zawodu fotografem, więc nie muszę robić idealnych fotek ;D Chciałabym jechać na jakieś warsztaty fotografii psów, czytałam nawet o takich, są 8-9 czerwca w Warszawie i bardzo możliwe, że bym na nie jechała, ale 7 czerwca wracam z wycieczki szkolnej ;CC No cóż, mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze taka okazja nadarzy.

Na dzisiaj to tyle.
Do napisania!

Urodzinki mojej psinki

Hej ;D

Od razu na początku piszę, bo zapomnę - w poprzedniej notce w tytule jest wyraz "modelina", ponieważ miałam napisać o modelinie, ale jednak postanowiłam dać na to osobną notkę i zapomniałam usunąć tego wyrazu ;P

Tara wczoraj, czyli 16 maja miała szóste urodziny. Wróciłam wczoraj przed 19:00, więc nie za bardzo miałam jej siłę dać prezent, ale życzenia jej złożyłam : )) Kupiłam jej kość i świńskie wędzone ucho xD Na razie dostała kość c; Świńskie ucho dam jej jutro. Obiecałam jej zabawkę na urodziny, ale one mają tyle tych zabawek, że na razie się wstrzymałam.
Tak się złożyło, że Tara ma urodziny 16 maja, a ja 19. Nie mogę się doczekać co dostanę ^ ^
 Dobra, mniejsza o to ;3

Ach, jak ten czas szybko leci... A jeszcze niedawno wydawałoby się, jak tata przywoził ją do domu, jak skomliła i płakała całą pierwszą noc...
Jak bawiła się swoją pierwszą piłeczką, która po kilku latach odnalazła się pod budą... Jak pierwszy raz ją kąpaliśmy, a ona próbowała zwiać... Jak pierwszy raz byliśmy z nią u weterynarza i trzeba było wkładać ją na rękach do samochodu...

Dobrze, a teraz życzenia:

Kochana Taro, 
te lata z Tobą minęły nam tak szybko, że nawet nie zdążyłam tego zauważyć. 
Życzę Ci, abyś zawsze była z nami taka szczęśliwa i wesoła,
żeby niczego Ci nie brakowało i żyła u nas jeszcze przez wiele lat. 

Ok, na dzisiaj tyle. Niedługo dam zdjęcia prezentów Tary ;D
Do napisania!

Sesja zdjęciowa Bobika i modelina

Hej ; 3
W końcu dodam zdjęcia Bobika. Rozkład tematów notek znajdziecie w poprzedniej notce : ))) Dodałam jeszcze kilka, ale sami zobaczycie w swoim czasie : )) Mam chyba z 9 następnych notek zaplanowanych ;pp
Zdjęcia mają słabą jakość, bo były robione komórką, ale nie jest tragicznie : P W poprzedniej komórce moje zdjęcia miały o wiele gorszą jakość i w porównaniu z tym telefonem, jest 100 razy lepiej ;D 

Bobik ma ok. 10 miesięcy. Jak każdy szczeniak uwielbia zabawę i nie potrafi usiedzieć na miejscu. No, chyba, że na kolanach swoich ukochanych wolontariuszek :)
Nie mogę się napatrzeć na to zdjęcie xD
 A na tych zdjęciach dziewczyny leją się wodą z węża xD
No, to tyle. W końcu udało mi się pododawać te wszystkie zdjęcia ;D Myślałam, że będę czekać godzinami, żeby się załadowały, a czekałam raptem pół godziny... Nareszcie laptop zaczął działać jak powinien, bo już mnie szlak brał -.- Co prawda, nie przestał się zawieszać, ale nie zawiesza się tak często i zazwyczaj szybko się "odwiesza" ;P

Na koniec mam PS'a dla ~*Emi*:
  Czytam wszystkie Twoje notki na blogu i z pewnością bym je skomentowała, ale nie mogę. Nie chodzi o to, że nie chcę, tylko dosłownie, nie mogę. Kiedyś pod notką wyświetlał mi się ten napis "Wyświetl komentarze", a teraz się nie wyświetla i nie mogę dodać komentarza ;((

Ok, to.. do napisania!

Kudowa Zdrój

Cześć!

Już wróciłam z Kudowy ;) Zawsze gdy gdzieś jestem strasznie boję się o moje zwierzaki. Niby wiem, że są pod dobrą opieką (opiekuje się nim zazwyczaj dziadek, ale akurat go nie było, więc opiekował się nimi wuja), ale i tak to nie daje mi spokoju. Na szczęście żadnemu z moich milusińskich nic nie jest : )) Gdy je głaskałam zaraz po przyjeździe, to były tak o siebie zazdrosne, że się zaczęły gryźć. Oczywiście w porę zareagowałam, chociaż wiem, że nic by sobie nie zrobiły, bo są do siebie bardzo przywiązane.

Hmm... Od czego tu zacząć? Może opiszę każdy dzień po trochę : )))

1 maj
Przyjechaliśmy ok. 14:00. Poszliśmy coś zjeść, a potem byliśmy się przejść po parku zdrojowym, gdzie znajduje się sanatorium, w którym był kilka lat temu mój tata. Byłam w Kudowie trzeci raz, pierwszy raz byłam chyba w 2009 roku, a potem na wycieczce szkolnej.

2 maj
Głównie chodziliśmy po parku, byliśmy w smażalni ryb oddalonej o kilka kilometrów od naszego pensjonatu (yyh.. trzeba było tak długo iść :///). Co prawda nie przepadam za rybą, ale tata ją lubi, więc tam poszliśmy. Za to oglądałam sobie rybki pływające w stawie, a przez okno dwa labradory siedzące w kojcu : )) Ogólnie w Kudowie było bardzo dużo psów... Widziałam mnóstwo yorków, labradorów, shih-tzu i owczarków niemieckich, posokowca, pinczera, foksa i wiele, wiele więcej... Nie wspominając już nawet o kundelkach, bo ich była cała masa. Widziałam takie zadbane, które spacerowały z właścicielami po parku, ale wiedziałam również takie, które biegały po ulicach, skołtunione i brudne.
Potem byliśmy jeszcze w ogrodzie japońskim. 

3 maj
Byliśmy w Dusznikach Zdrój, w parku. Niestety, pogoda nie dopisywała, więc za długo tam nie posiedzieliśmy... Cóż, park jak park : )))
Później pojechaliśmy jeszcze do Błędnych Skałek. Ja i tata byliśmy tam drugi raz, a mama pierwszy. 


4 maj
Słońce zaświeciło, więc cały dzień byliśmy na dworze. W parku zdrojowym były jakieś koncerty i wszyscy się tam kręciliśmy. Mama siedziała na ławce w słońcu, tata słuchał muzyki, a ja? Łaziłam po parku i karmiłam kaczki, gołębie i ryby ;D


5 maj
Wyjechaliśmy ok. 11:00, może trochę wcześniej. Po drodze do domu wstąpiliśmy do Płocka i trochę pochodziliśmy po mieście. Przy okazji zjadłam dwie kulki lodów: ciasteczkowe i kokosowe ; pp Mmm.. były pyszne ;3 Potem oglądaliśmy jakąś katedrę.

I tak się to wszystko skończyło... : )) Cieszę się, że wreszcie jestem w domu, choć wyjechać też czasem jest fajnie.

Ok, a teraz kilka zdjęć, bo w końcu muszę nadrobić zaległości : )) Teraz postaram się pisać częściej, jeśli czas i przede wszystkim komputer na to pozwoli. Zanim przejdziemy do fotek, to chciałam napomnieć, że w następnej notce zobaczycie zdjęcia Bobika,, później notkę o Alfredzie (dowiecie się o co chodzi), potem notkę tematyczną, a takich dość dawno nie było, potem wiosenną sesję zdjęciową moich milusińskich, później notkę o ślimakach (dobrze przeczytaliście), potem notkę o modelinie, a później bardzo, bardzo zaległe zdjęcia Tary i Tropka : D Więc jak widzicie, wszystko mam już zaplanowane ;3

Najpierw może zdjęcia z Ogrodu Japońskiego.









Takich zdjęć mam o wiele więcej, ale nie chce mi się ich dodawać ;D
 Mogłabym dodać więcej zdjęć, ale musiałam czekać kilka godzin aż te wyżej się załadują ;/// Nie wiem co się dzieje z moim komputerem, od przeszło tygodnia tak jest...

Ok, będę cierpliwa i powgrywam jeszcze kilka zdjęć : )) Może z karmienia gołębi i ryb w parku?
Proszę:


 Zdjęć jest więcej, ale one ostatnio ładują się godzinami, więc nie mam siły ich wszystkich wgrywać...

A teraz zrobię Wam smaka na gofera ;3
Mmm... Szkoda, że zdjęć nie można jeść ; ppp
Akurat nie ja jadłam tego gofra, ale moja mama : )) Ja wcinałam loda ;**

Kilka zdjęć z Błędnych Skałek:


Na aparacie taty jest więcej zdjęć, ale nie mam ich wgranych do mojego komputera ;[ Może za kilka dni to nadrobię, tylko tata jest w pracy, a ja nie za bardzo wiem jak się przegrywa zdjęcia z jego aparatu ;D

Raz gdy wyszliśmy z pensjonatu, to zobaczyliśmy dwa pieski, które się ze sobą bawią. Jeden psiak był czarny podpalany, a drugi brązowy. Postanowiłam zrobić im kilka zdjęć. Oto one:



Czarny to piesek, a brązowy to sunia. Czarnego psiaka głaskałam, sunia też na pewno by się dała pogłaskać, tylko, że psiaki zwiały : )) Sunia na pewno ma dom, ma nawet obrożę, ale co do piesia nie jestem pewna. Widziałam go wiele razy na ulicy gdzie był nasz pensjonat i w innych miejscach, ale na zabiedziałego nie wygląda, więc może ma dom.

Raz gdy szliśmy w stronę pensjonatu spotkaliśmy dwóch panów. Jeden z nich stał razem z biszkoptowym labradorkiem. Panowie sprzedawali kartki ze zdjęciem szczeniaczka, podobno zbierali na bezdomne psy. Kupiliśmy jedną kartkę. Tak wygląda:
Tak wyglądał tył kartki:
Na samym dole pisało jeszcze to samo, tylko po angielsku : )))
Dobra, to tyle o Kudowie.
Dodam może zdjęcia Azorka ze schroniska, które niedawno przesłał mi jeden z wolontariuszy. Azor może urodą nie grzeszy, ale ja zwracam uwagę na charakter, a nie na wygląd. 




Uff,, w końcu komputer sobie odpocznie, od rana dzisiaj chodzi, bo zdjęcia się tak długo ładowały : )) Nie pamiętam, ale wydaje mi się, że w ostatnim poście pisałam, że następny post będzie dłuuuugi. Mam nadzieję, że nadrobiłam zaległości : P i obiecuję pisać teraz częściej, w końcu mam tyle tematów ;D Jutro albo pojutrze będzie nowa notka. 

Do napisania!