Nowy wygląd bloga

Cześć!

Jak widzicie, na blogu wiele się zmieniło. Chciałam bardzo podziękować Lani za wykonanie dla mnie i mojego bloga tak przepięknego wystroju! Ładniejszego w życiu nie potrafiłabym zrobić!
Chciałam również zaprosić na Jej bloga - klik
Zapraszam do czytania i komentowania :) Chociaż tak mogę Ci się odwdzięczyć, za to, jak się napracowałaś przy tym szablonie :) 

A teraz mała instrukcja dotycząca stron - po najechaniu myszką na którąś z zakładek, wysuwają nam się zakładki, na które trzeba nacisnąć, aby się na nie przenieść. No cóż, wydaje mi się, że... to chyba tyle :) Niedługo spodziewajcie się normalnej notki, może nawet jutro jeśli znajdę chwilkę.
A na koniec dwie fotki Tary i Tropka, którzy się uśmiechają:
 Jeszcze przed Wszystkimi Świętymi chcemy jechać z Tośką na szczepienia. Szczerze mówiąc, nieświadomie chyba odwlekam tą wizytę, bo bierzemy też Tropka... Dlaczego? Wiem, że ma prawie 11 lat i nagłe zaniki kondycji mogą się u niego pojawiać, ale ostatnio jest tak coraz częściej, coraz szybciej się męczy i sapie, oddycha głośniej. Może zignorowałabym to, bo jest już starszym psem, niejedno przeszedł, ale niepokoi mnie spuchnięcie na jego grzbiecie. Miał je już zimą, ale było wtedy takie malutkie, że ledwo dało się je wyczuć, a co dopiero zobaczyć. Teraz robi się coraz większe. Gdy je dotykam, Tropek nie reaguje, ale i tak wolę się upewnić. Mam co do tego złe przeczucia... Cóż, nie będę teraz pisać za dużo, żeby przypadkiem, jak to się mówi "nie wywołać wilka z lasu", ale nie ukrywam, że trochę się boję. 

Na dzisiaj to tyle.

Do napisania!

Pierwsza kąpiel | Tosia fanką piłki nożnej

Cześć!

Niedługo minie miesiąc odkąd Tosia u nas jest. Zadomowiła się już na dobre.  Jest kochana (kiedy śpi) ! Ostatnio nie spałam całą noc, bo jakoś nie mogłam, a poza tym kłóciłyśmy się z Tośką, która z nas ma spać na jaśku. W końcu wyszło, że ja leżałam na połowie jaśka, a ona na drugiej. Było mi średnio wygodnie, ale co zrobić. Takie życie z psem! W ramach rekompensaty Tośka zrobiła mi masaż stóp :D Lizała je i gryzła gdy leżałam i starałam się zasnąć xD Jest niemożliwa...
W ostatni czwartek ją wykąpałyśmy szamponem dla szczeniąt. Średnio była zadowolona, ale wchodzi wszędzie, pod każdy krzak, a potem ładuje mi się do łóżka, więc to było konieczne. Tutaj moja mokra mordka:
A tutaj zdjęcia jak już nie jest mokra, tylko sobie leży :)

 Okazało się, że Tośka jest ogromną fanką piłki nożnej. Gdy jesteśmy na spacerze i na boisku akurat jest mecz, to próbuje przekładać pyszczek przez ogrodzenie i z podekscytowaniem ogląda biegających za piłką piłkarzy, a gdy któryś z nich trafi bramkę, to macha ogonkiem i cieszy się razem z nimi. Uwielbia ludzi, nie chce chodzić na spacery w miejsca, gdzie ich nie ma. Chodzi dziennie na jeden ok. 30-40 minutowy spacer + ok. dwie godziny dziennie biegania po ogródku. Gdy będzie starsza, oczywiście spacerów będzie więcej i będą dłuższe :)
Część osób z naszej okolicy już ją zna, jeszcze nigdy nie byłyśmy takim spacerze, żeby nikt jej nie pogłaskał i nie chwalił. Uwielbia to i gdy ktoś sobie idzie, piszczy i płacze. Chciałaby się ze wszystkimi bawić. Cóż, dni lecą, a Tosiula w tym tygodniu kończy trzy miesiące. Dokładnie to w piątek. W tym albo w przyszłym tygodniu przejedziemy się z nią na ostatnie już w tym roku szczepienia. Ach, moja psinka jest już taka duża! :)

Na dzisiaj to tyle. Do napisania!

Małe zakupy | Tropek & Tosia

Cześć!

Tak na początek, zanim zapomnę, wiecie że kilka dni temu, 7 października mijała rocznica bloga? Z tego wszystkiego o niej zapomniałam, ale chyba nic się nie stało :D

Ach, szkoda, że czasu nie można zatrzymać... Teraz, przy Tosi Tropek wydaje mi się taki duży i... inny. Nie wiem w jakim sensie, ale po prostu wydaje mi się inny. W porównaniu z Tosią, jego sierść jest strasznie szara, już ze starości. Pojawia się na niej coraz więcej siwych kłaczków. A i zdrowie nie dopisuje już tak dobrze. Biegać się nie chce tak dużo, szybciej się dostaje zadyszki... Starość, nie radość. Tropek stracił już kondycję. Myślę, że trochę wykończyła go cieczka Tary. Szczekał wtedy dzień i noc, nawet gdy pieski były rozdzielone. Teraz strasznie zmizerniał. Na dodatek ostatnio pokłócił się z Tarą i teraz ma lekko spuchniętą prawą stronę pyszczka, od jej ugryzienia. Na szczęście pieski już się pogodziły, ale zdarza im się tak co jakiś czas pokłócić. Zrobiłam dzisiaj Tropciowi kilka zdjęć:

Zamierzałam dodać też zdjęcia Tośki, ale okazało się, że jest ich ponad 500, więc myślę, że Wam nie chciałoby się tyle oglądać, a mi tyle wgrywać ;D Dlatego nie będę ich dodawać, może co jakiś czas będą pojawiały się grupkami, jak nie będę miała pomysłu na notkę. W środę byłyśmy z mamą w Gostyniu i kupiłyśmy trochę rzeczy dla zwierzaków:

 ~Piłeczka dla Tosi, firmy Trixie
 ~Smakołyki dla Tropka i Tary, firmy Winston
 ~Mokra karma dla Tosi, firmy Winston
 ~Morka karma dla Tosi, firmy Winston
 ~Kostki dla Tosi, Junior Tubos firmy Pedigree
 ~Szelki dla Tosi
 ~Saszetki dla Tosi, firmy Pedigree
 ~Smakołyki dla Tropka i Tary, firmy Orlando

Przyznaję, najbardziej lubię robić zakupy dla zwierząt xD Inne też lubię, ale jakoś te dla zwierząt najbardziej...
Zastanawia mnie, dlaczego na opakowaniach smakołyków dla psów zwykle jest zdjęcie labradora albo goldena. Przecież jest tyle różnych ras, a na wszystkich paczkach ze smakołykami są te dwie. Mógłby ktoś dla odmiany dać kundelka...

Mniejsza o to :) Dodam teraz kilka zdjęć, na których Tośka prezentuje się w szelkach. Na razie uczymy się chodzenia przy nodze w obroży, a w szelkach Tosia będzie chodzić dopiero, gdy się tego nauczy. Zakładam jej szelki na kilkanaście minut dziennie, żeby się do nich przyzwyczajała:
 (sorki za jakość, ale to był wieczór i było złe światło)

 Na koniec jeszcze jedno. W końcu przyszła moja upragniona paczka!!! Miesiąc temu zamówiłam poradnik o szczeniakach ze zdjęciem Tośki. Można było taki zamówić, jeśli kupiło się wyprawkę dla szczeniaka z Royal Canin. Poradnik dzisiaj doszedł :) To on, koperta i list od Royal Canin:
Poradnik jest śliczny, zawiera mnóstwo przydatnych porad i ślicznych zdjęć szczeniaków. Jest tam nawet specjalne miejsce na zdjęcia Tosi, które niedługo wkleję.
Hmm... to chyba tyle.

Do napisania!

Tosia poznaje świat

Cześć!
Tosia zaczyna poznawać świat. Zwiedza ogródek z wielkim zaciekawieniem, wchodzi wszędzie gdzie się da, obwąchuje i próbuje jeść wszystko, co nieczęsto, bez naszej interwencji, mogłoby skończyć się tragicznie. Na szczęście nie zostawiamy małej samej na ogródku ani na sekundę, bo nie wiadomo co do tej jej małej główki strzeli i co tym razem postanowi skonsumować. Dzisiaj np. ze smakiem wcinała zdechłego pająka. Próba wyjęcia pajęczych zwłok z jej pyszczka nie powiodła się, ale co tam, skoro niektórzy jedzą świnki morskie, to co jej zaszkodzi taki pajączek?
Mała przeżyła dzisiaj bardzo dużo socjalizujących lekcji. Chyba nawet za dużo, jak na jeden dzień i takiego małego pieska, bo po powrocie do domu, padła i zasnęła, zanim zdążyłam przejść przez próg drzwi. Byłyśmy dzisiaj z Tosią u cioci, która mieszka godzinę drogi od nas. Przed wyjazdem wyszłam z nią na pierwszy w jej życiu, tak długi spacer. Suni bardzo się podobał, chociaż i tak przez połowę drogi niosłam ją na rękach, bo nie chciała iść. Najbardziej zasmucona była, gdy mijałyśmy dzieci, które śmiały się i zagadywały ją wesoło. Strasznie chciała się z nimi pobawić, merdała ogonkiem, próbowała wysunąć się z obroży i piszczała. Przyzwyczaiła się do codziennych zabaw z dziećmi w różnym wieku, w schronisku i teraz bardzo jej tego brakuje.
W aucie Tosia zachowywała się wzorowo. No cóż, na początku piszczała, ale to było do przewidzenia. Mama włączyła radio i Tosia od razu się uspokoiła, położyła się i zasnęła. Spała przez całą drogę. Zatrzymałyśmy się w Lesznie, bo musiałyśmy iść do pewnego sklepu, żeby coś kupić. Bałyśmy się, że nie wpuszczą nas tam z pieskiem, ale, mimo naszych obaw, panie nic na pieska nie powiedziały. Potem poszłyśmy jeszcze na rynek i deptak, bo byłam strasznie głodna i musiałam sobie coś kupić. Tosia wzbudziła ogromne zainteresowanie wielu przechodniów, każdy z nich uśmiechał się na jej widok i szeptał jej jakieś komplementy, czasem dzieci podchodziły, pytając, czy mogą ją pogłaskać.  Poszłyśmy z Tośką na skwerek. Najpierw była tam dziewczyna i chłopak z młodym sznaucerem, który na Tosię szczekał, więc wolałyśmy się trzymać od niego w odpowiedniej odległości. Później zauważyłyśmy kota. Był zadbany i bardzo ładny, więc domyśliłyśmy się, że gdzieś mieszka i po prostu wyszedł zwiedzić okolicę. Podeszłam do niego i pogłaskałam. Nie uciekł, więc postawiłam Tosię na ziemi. Mała zaczęła machać wesoło ogonem i obwąchiwać się z kotem. Kotkowi to nie przeszkadzało. Po tym, gdy odeszłyśmy od niego, jeszcze długo nas obserwował. Podeszłyśmy do gołębi. Ptaki odleciały, co trochę Tosię przestraszyło, bo koniecznie chciała już sobie iść. Usiadłam z nią na chwilę na ławce. Skwerkiem przechodził jakiś pan z młodym pieskiem (piesek przypominał mixa pinczera miniaturowego, beagla i jamnika). Czworonóg  podszedł do Tosi i zaczął ją obwąchiwać. Dobra, niech się obwąchają. Piesek zrobił się jednak bardzo nachalny, koniecznie chciał się z Tosią bawić, a ona chyba się go trochę przestraszyła, bo zaczęła się cofać i koniecznie chciała na ręce. Pan przywołał pieska do siebie i poszedł. Potem wyruszyłyśmy w dalszą drogę. Dojechałyśmy do cioci. Tam Tośka poznała kolejnego kota, Kicię, należącego do mojej cioci, który, mimo swojego imienia, jest chłopakiem. Nie był już jednak dla Tosi taki miły jak poprzedni kociak, syczał i nie dał się małej do siebie zbliżyć.
Po obiedzie poszłyśmy z ciocią i moją kuzynką, która ma 7 lat, na plac zabaw. Tośka znała ciocię i kuzynkę, bo były ją odwiedzić w schronisku dwa razy, gdy sunia była jeszcze maleńka. Towarzystwo 7-latki bardzo przypadło jej do gustu. W końcu ktoś z nią pobiegał i nie narzekał na to, że jest już zmęczony. Plac zabaw, znajdujący się obok domu mojej kuzynki Michasi, jest ogrodzony i można go zamknąć, więc spuściłyśmy Tosię ze smyczy. Nigdy jeszcze nie widziałam, żeby tak szalała! Michasia ją goniła, a ona uciekała, aż w końcu Tośka była bardziej zmęczona od Michasi. Biegała w bujnej trawie, chowała się za krzakami, a gdy ktoś ją znajdywał, skakała, machała ogonem i cieszyła się tak, jak tylko szczeniak potrafi. Radość Michasi nie była mniejsza, dziewczynka była zafascynowana tym, jak szczeniak biega, jak się bawi, jak skacze...
Później poszłyśmy do parku. Tam nie spuściłam Tośki, bo park nie był ogrodzony, a poza tym nie wiadomo, czy nie schowałaby się pod jakieś drzewo. Smycz jednak nie przeszkadzała jej w dobrej zabawie. Łapała każdy suchy liść, który znalazł się pod jej łapkami. Bawiły się tak zawsze w schronisku z Psotką. W domu cioci, Michasia nadal bawiła się z Tośką. Wzięłam kilka ulubionych zabawek suni (maskotkę burunduka, piszczącą piłkę i kurczaka), które Michasia jej rzucała. Tosia była jednak bardziej zainteresowana nowym otoczeniem, niż zabawkami.
Ciocia była zachwycona Tosią, powiedziała już, że jeżeli będziemy gdzieś wyjeżdżać i nie będziemy mogli zabrać suni ze sobą, to możemy ją jak najbardziej przywieźć  do nich. Nieważne, że trzy razy nasikała im na dywan :)

Czyli jednym słowem, to był dzień pełen wrażeń. Tosia poznała kota, nowego psa i dziecko, pierwszy raz była na prawdziwym spacerze, pierwszy raz była w tak dużym mieście i pierwszy raz jechała autem.
No to co - my już idziemy spać, bo obie jesteśmy padnięte! Znaczy Tosia już śpi, a ja leżę obok niej. Mimo, że jest dopiero 23:00, a ja chodzę spać zazwyczaj godzinę później, to dzisiaj zrobię wyjątek, bo jestem zmęczona ; ))

Aha, jeszcze jedno - Panie Marcinie ja, Tosia, Tropek, Tara, Lili i reszta mojego zwierzyńca, również pozdrawiamy! :)

Do napisania!

Tosia | Libster Blog Award

Cześć!

Od piątku mieszka u mnie Tosia. Planowałam napisać tą notkę wcześniej, ale nie miałam weny, ani czasu. Wolałam spędzać go z Tośką. Zaraz o więcej o niej, ale najpierw o czymś innym. Aha i tak na marginesie - ten nagłówek jest chwilowy, znajdę chwilkę i zrobię jakiś ładniejszy.

MartynaFuks nominowała mój blog do Libster Blog Award. Zdziwiłam się, ale jednocześnie ucieszyłam, ponieważ nie spodziewałam się takiej nominacji :) Moje odpowiedzi na pytania:

1. Ile Twój pies ma lat?
Tara 16 maja skończyła 6 lat, Tropek 23 kwietnia skończył 10, a Tosia ma dopiero 2 miesiące (urodziła się 2 sierpnia 2013 r.).
2. Jakie psie sporty Cię interesują?
Głównie agility, które amatorsko ćwiczę z Tropkiem. Gdy Tośka podrośnie, postaram się też z nią w ten sposób bawić, kto wie, może pojedziemy kiedyś nawet na jakieś zawody? Zamierzam ćwiczyć z nią również frisbee.
3. Co sądzisz o stosowaniu łańcuszków zaciskowych i kolczatek?
Myślę, że powinny być one używane tylko przez doświadczone osoby, trenerów i behawiorystów, którzy wiedzą jak ich używać, tak, aby nie wyrządzać psu krzywdy.
4. Jak często wychodzisz ze swoim psem na spacery i jak długie one są?
Z Tropkiem i Tarą chodzimy 1-2 razy w tygodniu, bo one mieszkają na dworze i mają bardzo dużo ruchu. Z Tosią wychodzimy na jeden dziennie, przed dom, tak, aby sunia przyzwyczajała się do smyczy, która (jak na razie) nie bardzo przypadła jej do gustu. Poza tym wychodzimy kilka razy dziennie do ogrodu.
5. Jakie są Twoje ulubione rasy psów?
Ach, długo by wymieniać... Napiszę tak, mam duży sentyment do owczarków niemieckich, ponieważ wychowałam się z nimi od dziecka i sądzę, że nigdy ON'ka w naszym domu nie zabraknie, ale nie są one moją ulubioną rasą. Uwielbiam nowofunlandy i amstaffy, od pewnego czasu bardzo podobają mi się wszelkie TTB. Z małych ras lubię takie rasy jak szpice miniaturowe i wszystkie pinczery. Podobają mi się również owczarki szetlandzkie.
6. Oprócz psów i psich sportów jakie są Twoje zainteresowania?
Rysowanie, malowanie, lepienie z modeliny, plasteliny i wszystkiego, z czego się da. Mam nadzieję, że za kilka lat uda mi się wyjechać na jakieś targi, ale to na razie plany na daleeeeką przyszłość.
7. Lubisz czytać książki?
Tak, lubię. Do moich ulubionych należy "Pamiętnik nastolatki" Beaty Andrzejczak, "Autobiografia na czterech łapach" Doroty Sumińskiej oraz "Sposób na Elfa" Marcina Pałasza.
8. Jak spędzasz wolny czas?
Głównie na zabawie z moimi pupilami, a także zajmowaniem się psiakami w przytulisku. Lubię też rysować, lepić z modeliny, słuchać muzyki.
9. Chciałabyś/chciałbyś pojechać ze swoim psem na obóz? A może już na takim byłaś/byłeś?
Planowałam to w tamtym roku, ale uznałam, że dla Tropka byłby to za duży stres, bo nie jest przyzwyczajony do tak długiej jazdy autem, a poza tym mógłby się nie zgodzić z tymi wszystkimi pieskami. W następne wakacje jednak wiem, że już nie odpuszczę. Wybieramy się z Tośką na jakiś obóz, jeszcze nie wiemy jaki, będziemy się zastanawiać przed wakacjami.
10. Jakie są Twoje psie plany na ferie zimowe?
Nie zastanawiałam się, do ferii zostało jeszcze mnóstwo czasu. Mam jednak nadzieję, że uda nam się z Tośką wyrwać na dwa dni do kogoś z rodziny, albo ktoś przyjedzie do nas.
11. Jaka jest Twoja ulubiona pora roku?
Wiosna.

Dobrze, a teraz uwaga, uwaga... Pierwsze zdjęcia Tosi z nowego domku! Dodam teraz tylko te najładniejsze, a w następnych notkach będą inne.

Jest naprawdę słodka, kiedy ŚPI. Bo gdy nie śpi, lata z pokoju do pokoju, gryzie i próbuje jeść wszystko i wszystkich, płacze gdy nie jest w centrum zainteresowania.... Pierwsza noc była najtrudniejsza. Nie powstrzymałam się i wzięłam małą do łóżka. W końcu tak piszczała, tak płakała... Prawie całą pierwszą noc nie zmrużyłam oka. Tosia co chwilę skomlała, żebym zdjęła ją z łóżka, bo chce się napić, albo załatwić, a potem musiałam ją wkładać z powrotem, bo gapa udawała, że nie umie wchodzić. Teraz już nie udaje, ale w nocy śpi cały czas, tylko najgorsze jest to, że gdy ok. 5:00-7:00 rano stwierdza, że już się wyspała i może się bawić, gryzie mnie i ciągnie za włosy, żebym się obudziła.
Tośka uwielbia bawić się zabawkami. Najbardziej lubi piszczącego kurczaka, który swojego czasu należał do Tropka, ale Tropowi średnio się podobał. Na drugim miejscu jest maskotka burunduka z piszczkiem w środku, z trixie. Uwielbia gryźć jego puchaty ogon i jestem zdziwiona, że maskotka ma jeszcze wszystkie łapki, choć wiem, że przy zamiłowaniu Tosi, niedługo je straci.
Co do Tary i Tropka sprawa jest trochę skomplikowana. Tropek owszem, do Tośki nic nie ma, ale jest trochę o nią zazdrosny, bo przyzwyczaił się, że to on jest tym największym pieszczochem. Tosia średnio mu odpowiada, czasami, gdy widzi, że ją głaszczę, marudzi pod nosem, jak to przystało na dziadka. Raz tylko biegały razem luzem, bo Tosia próbuje mu zabrać piłkę, a ja się boję, że to może źle się skończyć. Gdy Tara próbuje wziąć Tropkowi piłkę, to Tropek warczy na nią, czasem nawet ugryzie ją w ucho, żeby się uspokoiła i wtedy jest już ok. Może i Tara jest większa od Tropka, ale gdy Tara jeszcze była mała, psy ustanowiły sobie swoją hierarchię. Tara na Tosię nie reaguje zbyt dobrze - gdy mam ją na rękach nie reaguje, ale gdy położę ją na ziemi, Tara jeży sierść i zaczyna szczekać. O dziwo, wczoraj nie szczekała, więc myślę, że jesteśmy na dobrej drodze...
A to rzeczy, która kupiła niedawno mama dla Tosi (jechała akurat do Gostynia, a ja dzień wcześniej wypisała na kartce rzeczy, które musimy kupić):
~Pasztet dla szczeniaków Winston
~Pasztet dla psów z wołowiną i kurczakiem Naturallse
Tą kostkę mama dostała w sklepie zoologicznym jako gratis :)
~Witaminy dla szczeniaków SANAL Puppy Training (to już druga paczka)
~Saszetki dla szczeniąt z Pedigree
~Kostki dla szczeniaków Junior Tubos z Pedigree
~Pojemnik na woreczki do sprzątania po psach firmy Trixie
~Witaminy Can-Vit+

To ostatnie nie jest tylko dla Tosi, bo wszystkie nasze psiaki je dostają, a akurat skończyło nam się poprzednie opakowanie :)

Na dzisiaj to tyle. Spodziewajcie się następnej notki już niedługo!

Do napisania!