Agility i zdj. Lili

Cześć :D

Wiem, że rzadko teraz piszę, ale poprawię się, obiecuję. Dzisiaj chciałam Wam pokazać mój bardzominitor agility. Pewnie wielu z Was było w tym tygodniu w Biedronce i kupiło coś dla swoich psiaków. Nie byłabym sobą, gdybym nie skorzystała z takiej okazji. Kupiłam maskotkę dla Tosi i tunel (też dla Tosi). Poniżej zdjęcie maskotki :)
 A tutaj moja dziewczynka, bawiąca się nową zabawką ;)





 Oczywiście Tośka bawi się na moim, przepraszam, NASZYM łóżku. Doszłam do wniosku, że wiele rzeczy dzielę z Tosią. Mamy wspólne łóżko (jedna połowa jest jej, druga - moja), wspólną wannę (obie się w niej kąpiemy, ale oczywiście osobno), wspólną kanapę (jak ludzie oglądają telewizję, to ona też musi), wspólną ławę w kuchni (nie wypada jeść na ziemi, kiedy ludzie jedzą przy stole) i wiele innych wspólnych rzeczy. Byłam mądra i krótko przed adopcją Tosi miałam mieć kupione nowe łóżko. Rodzice namawiali mnie na takie o połowę mniejsze, ale ja uparłam się na to, i to był bardzo dobry wybór, bo teraz Tośka nie miałaby gdzie spać. Raz w moim pokoju był mały remont, więc musiałyśmy się przenieść do pomieszczenia obok, gdzie stoi moje stare łóżko (teraz śpią na nim goście). Jest o połowę mniejsze od tego, które mam teraz. Oczywiście Tosia nie mogła spać na podłodze. Gdy zasypiałam, musiałam tulić się do ściany, bo Tosia zajęła całą połowę łóżka. Kiedy się obudziłam, cała moja prawa strona leżała na ziemi, a Tosia, wyciągnięta na całą długość (a razem z ogonem ma jakiś metr), słodko chrapała na mojej poduszce.
Mniejsza o to, teraz o bardzominitorze agility. Na razie składa się dopiero z dwóch przeszkód, myślę, że stacjonatę kojarzycie jeszcze z zeszłego roku. W domu mam jeszcze jedną, o wiele bardziej prowizoryczną (zrobioną z dwóch kartoników, starych książek z czwartej klasy, taśmy i jakiegoś kijka), którą używamy gdy na dworze jest zimno, albo pada deszcz. 
W tym roku zaczynamy się z Tosią bawić w agility bardziej na poważnie. Wcześniej nie miałam do tego odpowiedniego psa - Tropek, owszem, lubi skakanie, ale po dziesięciu minutach dostaje zadyszki i musi położyć się gdzieś w cień. Tara za to zapiera się wszystkimi łapami, żeby nie skoczyć, nawet, gdy w grę wchodzi jakaś smakowicie pachnąca kiełbaska. A Tosia? Skakanie opanowała w dziesięć minut, przechodzenie przez tunel jeszcze szybciej. Wkrótce do naszej kolekcji dołączą nowe przeszkody, a na razie, aby Was nie zanudzić na śmierć, fotki z wczorajszego treningu.
Nasz bardzominitor.
I znowu.
Tosia i to pytające spojrzenie: "Jak to, ja mam skoczyć?"
I.. hop!
Ciekawe czy się pod tym zmieszczę...
Ładna jestem, czyż nie?
Naprawdę dobry ten smakołyk, który mi dałaś. Mmm!
Ja latam!
Stoję na dwóch łapach, ha!
Już mi się nie chce...
Mówię ci, że już mi się nie chce, skończ z tymi zdjęciami!
No dobra, niech ci będzie... Przyjmij ten zaszczyt zrobienia mi zdjęcia.
No, czyli przerwa na fotki była. Jak pisałam już wcześniej, w tym roku bierzemy się za agi na poważnie. Może nawet przejedziemy się na jakieś szkolenie, seminarium, albo do klubu agility? Nie wiem na ile uda mi się spełnić mój plan, ale jestem dobrej myśli. W sierpniu, w te wakacje, jedziemy z Tosią na psi obóz do Mikoszewa. Mikoszewo jest jakieś cztery godziny jazdy od nas, więc nie bardzo wyobrażam sobie tak długą podróż z Tośką, ale liczę, że weterynarz zapisze jej jakieś dobre środki uspokajające... 
Pamiętacie jeszcze Lili? Wczoraj porobiłam jej trochę zdjęć. Było ciepło, więc wyniosłam ją na wybieg, bo normalnie mieszka w domu. Zapraszam do oglądania ;)
(próbuję zachęcić ją do wyjścia z domku suszoną żurawiną)
Który zwierzak według Was słodszy? :D
Kocham to zdjęcie < 33
Przestań mi już robić te zdjęcia!
Wiem, że jestem śliczna, ale serio, daj już spokój.
Sądzicie, że mój królik nie jest podobny do psa? To spójrzcie w jaki sposób Tośka je trawę:
Czyż nie identycznie?
Sorry, ale już przesadzasz z tymi zdjęciami...
Przestań, bo ugryzę.
Serio ugryzę.
Oczywiście Tośka też musiała mieć zrobione zdjęcie...

 No, mam nadzieję, że tą masą zdjęć trochę odpokutowałam moje zaniedbania związane z blogiem. Chciałam Was zaprosić na mojego drugiego bloga, na którym jest notka o moich urodzinach - klik. Z okazji urodzin oprócz ciuchów, dostałam też książkę "Elf i dom strachów". Jestem świeżo po jej lekturze, dzisiaj skończyłam czytać. To zdecydowanie moja ulubiona część! Aż ciarki mi po plecach przeszły, gdy leżałam w nocy w łóżku i to czytałam... Super książka, polecam wszystkim miłośnikom psów i... duchów :) O czym jest książka, przekonajcie się sami, nie będę Wam psuła niespodzianki. Niedawno w naszej bibliotece szkolnej kupione zostały nowe książki, w tym pierwsza część serii o Elfie, "Sposób na Elfa". Opowiedziałam pani z biblioteki - z którą zresztą dosyć dobrze się już znamy, bo jestem w bibliotece stałą bywalczynią - o pozostałych częściach przygód Elfa. Powiedziała, że jeżeli pierwsza część książki spodoba się uczniom, to biblioteka dokupi też pozostałe. Coś czuję, że niedługo w bibliotece znajdę też pozostałe części o Elfie...

Na dzisiaj tyle. Do napisania! ;)