Tosia z kolegą

Cześć!

To już setna notka! Ale ten czas minął ;)
Brrr, u Was też tak zimno? Na dzisiejszym spacerze w parku nie spotkałyśmy nikogo, dlatego Tosia mogła sobie biegać bez smyczy ;)
Postanowiłam dodać dzisiaj zdjęcia Tosi z jej kolegą - uroczym kundelkiem Piorunem :) Są mniej więcej w tym samym wieku i baaardzo się lubią! Zawsze, gdy spotkamy się przypadkiem na spacerze, oba strasznie szaleją, bawią się ze sobą, skaczą, biegają, plączą smycze ;)
Piorunek :3
Na zdjęciach już po zabawie, dlatego takie spokojne ;)
- Pobawmy się jeszcze!
 Hmm... w sumie nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać, więc dodam po prostu zdjęcia, które zrobiłam w ciągu ostatnich kilku dni :)

Wiem, że ostatnio były zdjęcia w podobnej scenerii, ale zwykle w weekendy chodzę z Tośką na boisko szkolne, żeby się wybiegała, no i robię zdjęcia c:
Szczekamy...
*w tle moja mama*
I pomyśleć, że jeszcze tydzień temu w sobotę było tak ciepło :( 



Byłyśmy na plaży! Nie no, dobra... żartuję. Na boisku do plażówki xD
 A teraz bardziej domowe :)
Taaa... mój pies lubi spać w różnych dziwnych pozach xD

 No i fotki po kąpieli....
 Wiem, że post i tak jest już długi, ale wpadłam na pomysł, żeby pokazać Wam smakołyki i kostki Tosi :) Nie daję jej tylko tych, kupuję różne, ale akurat te mamy teraz w domu:
W tej torbie trzymam smaczki, oczywiście nie wszystkie, wszystkie się nie mieszczą ;)
Jest po karmie Royal Canin, dawałam ją Tosi, gdy była mała. Teraz staram się karmić ją BARF'em, choć przyznam, że czasem zapominam wyjąć mięso z zamrażalki i wieczorem muszę dać jej suchą karmę, na szczęście mamy jeszcze zapasy z sprzed dwóch miesięcy, Brita ;) Obiecałam sobie, że wezmę się za BARF'a porządnie i mam nadzieję tego postanowienia dotrzymać.
Zwykłe kosteczki kupowane na wagę w zoologu. Smaki służą głównie do robienia zdjęć psom - na naukę są za mało atrakcyjne ;)
Royal Canin Educ (tak, w słoiczku po smakach z Macedu ;)), na zdjęciu już resztki. Tosia bardzo je lubi, ale nie kupujemy ich zbyt często, bo u nas w zoologicznym ich nie ma i musimy jeździć do Leszna ;\ Duży plus za to, że są niskokaloryczne, co w przypadku mojej suni jest dosyć ważne ;P
Activ Pet Biszkopty. Są dosyć duże i twarde, nie nadają się do nauki, ale daję po jednym Tosi, gdy gdzieś wychodzimy, a ona zostaje sama.
Dentastix z Pedigree. Wiem, że kostki zębów psom nie czyszczą, ale Tośce smakują i zajmują ją chociaż na chwilę ;)
Zwykłe, prasowane kostki. Zjedzenie jednej kostki zajmuje Tosi trochę czasu, czasami gryzie ją nawet kilka dni, więc opłaca się je kupować. Tara je takie, ale większe, Tropek już nie może, bo dla niego są za twarde ;\ Staram się unikać wszelkich kolorowych kosteczek o wymyślnych kształtach, to sama chemia i wzmacniacze smaku.
Activ Pet psie przekąski. No cóż, muszę przyznać, że smaki kupiłam już jakieś trzy tygodnie temu, codziennie z Tośką intensywnie ćwiczymy, a smakołyków nadal jest pół wiaderka :) Smaczki są o smaku kurczaka, wołowiny i jagnięciny, dzięki czemu od razu się Tosi nie nudzą ;)
Próbki karm. Nie wiem jak u Was, ale u nas sprawdzają się doskonale. Próbki przedstawione na zdjęciu to Atletic Dog (gratis w zoologu) i Wagg (gratis do miesięcznika Przyjaciela Psa). Niestety one też do nauki raczej się nie nadają, są dla psów za mało atrakcyjne, za to świetnie sprawdzają się do zdjęć ;)
Smaki z Dr Seidel. Polecam, świetna firma, mam też z niej szampon dla Tropka i Tary (Tosia ma z Trixie). Pierwsze smaczki przedstawione na zdjęciu są na zdrowe stawy (daję je Tropkowi), drugie są na świeży oddech, a trzecie na spokojną jazdę. Te ostatnie sprawdzają się zwłaszcza w przypadku Tosi, bo to z nią głównie podróżujemy.
Suszone szprotki z Macedu. Mmm, wszystkie moje psy zrobiłyby za nie wszystko! Mam zamiar zamówić za jakiś czas kilogramowe opakowanie szprotek, starczają na długo i łatwo się je łamie. Jedyny minus to taki, że strasznie brzydko pachną i ciężko zmyć ich zapach z rąk ;\
Przysmaki z Macedu. Mam już całą kolekcję słoiczków po nich :D Świetnie sprawdzają się w czasie nauki, łatwo się je łamie, a Tosi bardzo smakują, choć ostatnio zrobiłyśmy sobie z nimi przerwę.
No... to tyle :) Na bieżąco będę dodawała do aktualnych notek nowe smaczki, które kupuję :)
Przez cały czas, gdy robiłam zdjęcia, Tosia leżała i patrzyła na mnie z urazą...
 To tyle ;)
Na koniec chciałam bardzo podziękować dziewczynie z bloga Majkowaa, za to, że podała mi sposób, jak nauczyć psa "wstydź się" bez przyklejania karteczek. Tosia nauczyła się sztuczki bardzo szybko, w następnym poście dodam zdjęcia ;)

Do napisania!

Ćwiczymy!

Hej ;)

Chciałam dodać dzisiaj zdjęcia ze schroniska w Dalabuszkach, ale stwierdziłam, że dodam je, gdy nie będę miała czasu albo pomysłu na notkę ;)
Jeszcze nigdy nie ćwiczyłam z Tosią tak intensywnie jak w ostatnim czasie, chociaż muszę przyznać, że w tym tygodniu zrobiłyśmy sobie małą przerwę, bo przez te ćwiczenia coś mi wyskoczyło w kręgosłupie i musiałam być u wprawiania :P Ale teraz jest już lepiej, więc może jutro znowu zaczniemy trenować :)
Chciałam nauczyć Tosi przeskakiwania przez moją rękę. Wyciągałam ją przed siebie (siedząc po turecku) i mówiłam "hop". Tosia była przyzwyczajona, że gdy jestem na ziemi i mówię "hop", to znaczy, że ma wskoczyć mi na plecy... No cóż, nie nauczyłam jej jeszcze przeskakiwania przez rękę, ale za to umie mi wskakiwać już na ramiona :) Nie miałam zamiaru jej tego uczyć, wyszło kompletnie przez przypadek, ale postanowiłam to wykorzystać i teraz Tosia wskakuje mi na ramiona, ja wstaję, prostuję się, a ona nadal tam siedzi :D Jak tylko będzie miał kto zrobić nam zdjęcie, to je tutaj dodam ;)
Kilka dni temu poszłam do parku porobić Tosi zdjęcia na konkurs do Przyjaciela Psa, "Jesienny Portret", a w parku... nie zastałam liści. Były wyzbierane, jedynie w jednym miejscu trochę ich było, niestety blisko parkingu, więc nie mogłam Tosi spuścić ze smyczy ;\ Wzięłam ze sobą 5-metrową linkę i przywiązałam Tosię do drzewa, niestety, linka jest czerwona i strasznie wgryzała się w zdjęcia, więc nie ma sensu ich tutaj dodawać...
Za to, po trochę nieudanej sesji, poszłyśmy na boisko szkolne, gdzie zawsze Tosię spuszczam. Boisko jest dosyć daleko od drogi, więc mogę Tosię tam śmiało spuszczać, uwielbia tam biegać :)
Pieseł taki szczęśliwy :P
Pieseł taki zmęczony...
 W komentarzach do ostatniej notki pojawiło się kilka opinii na temat szarpaków z Biedronki. Ja osobiście mam trzy szarpaki z Biedronki - jeden to zwyczajny szarpak, kupiony krótko przed pojawieniem się w naszym domu Tosi, czyli już ponad rok temu, a szarpak nadal trzyma się doskonale. Dwa pozostałe to szarpaki przymocowane do maskotek, oba Tosia rozsupłała już po kilku godzinach. Tak jak piszecie - raz się psują, raz nie :P

Na dzisiaj to chyba tyle :) Paa :P