Śnieg!

Tak, w końcu spadł śnieg! Niewiele, ale zawsze coś. Tośka i Tara nie mają nic przeciwko niemu, niestety Tropek ma trochę inne spostrzeżenia. Przecież śnieg jest taki zimny, mokry i... zimny! Brrr...
W ostatnim czasie wydarzyło się kilka sytuacji, przez które zaczęłam wątpić w to, czy moja praca z psem w ogóle przynosi efekty. Ludzie potrafią być naprawdę wredni... Większość ludzi z mojego miasta jest wrogo nastawiona do psów - owszem, jest też sporo osób, które naprawdę o swoje czworonogi dbają, pomagają w przytulisku itd., ale jednak zdecydowana większość nie przepada za psami i sądzi, że psy są tylko po to, żeby pilnować podwórka, mieszkając na łańcuchu.
Ale, żeby nie było tak pesymistycznie, oprócz przykrych incydentów pojawiły się i pozytywne - na przykład to, że Tośka w końcu polubiła wskakiwanie na ręce i odbijanie się od mojego biodra! Wcześniej robiła to wyłącznie za parówkę albo jakiś równie aromatyczny przysmak, teraz robi to nawet za piłeczkę, szarpak czy psie ciastko. Jestem strasznie zaskoczona, wałkowałyśmy te komendy od dobrych kilku miesięcy. Tosia często nie chciała ich robić, a wystarczyło trochę więcej motywacji (czyt. trochę więcej smaczków) i nie muszę nawet wypowiadać komendy, a suczka już wie, co ma robić.
Niedawno wręczałam prezenty gwiazdkowe Tarze i Tropkowi. Popełniłam błąd, zostawiając otwarte paczki na stole i idąc po nożyczki do domu... Tropek poszedł ze mną, ale Tara została. Wykorzystała kilka sekund, przez które jej nie widziałam, ściągając torbę ze swoimi prezentami. Odebrałam jej torbę, ale kilka smakołyków z niej wyleciało. Psiaki podbiegły, Tara wzięła dużą kość, a Tropek małą. Celowo nie dawałam mu takiej kostki, bo stwierdziłam, że jest za twarda i sobie nie poradzi, tymczasem on skonsumował przysmak w ciągu kilku minut.
Podsumowanie roku pojawi się prawdopodobnie w następnym poście :) 
Poniżej zimowe zdjęcia, na których możecie zobaczyć, jak Tośka prezentuje się w nowych szelkach :)
Czy Wasze psiaki też teraz linieją? ;-;
Dziadek Mróz :D